A ja kocham moją mamę i nie wstydzę się tego

Home / Motywacja / A ja kocham moją mamę i nie wstydzę się tego
Spread the love

Oczywiście cech za które kocham moją mamę jest więcej, ale na potrzeby tego wpisu wybrałam najważniejsze. Zbliża się dzień mamy, może to dobry czas na to aby zastanowić się za co kochasz swoją mamę?


Powód do powstania tego wpisu jest głębszy, ale o tym napiszę na końcu. Jaki by to nie był powód, uważam że warto czasem zastanowić się nad rzeczami oczywistymi. Za co jesteśmy wdzięczni, co kochamy w naszym parterze, co lubimy w sobie itp. Nazwanie tego ułatwia nam docenienie tego, co mamy.

Małe dzieci uwielbiają się przytulać do swoich rodziców. Często mówią mamie, że ją kochają i że jest najcudowniejszą i najpiękniejszą mamą na świecie. Potem nadchodzi okres buntu i przytulanie jest be. A całusy to już w ogóle- fuj i obrzydlistwo. I bardzo często nam to zostaje. Jak dorastamy, rzadko zdarza nam się wyrazić nasze uczucia wobec rodziców. A czasem może być za późno.

Przed świętami Wielkanocnymi zmarła nagle moja babcia. Spowodowało to u mnie ciąg przemyśleń. Mama straciła swoją mamę, więc wyobrażałam sobie, jaka to musiała być dla niej tragedia. Moja mama jest starsza ode mnie tylko o 18 lat, więc oczyma wyobraźni widzę jak będziemy babciami i nie wyobrażam sobie, że mogłaby odejść wcześniej. Przeraziło mnie też to, że mogłaby być chora i mi o tym nie powiedzieć. Kiedyś o tym mówiła i cały czas obawiam się, że mogłaby zataić, jeśli coś będzie nie tak. Znam taki przypadek. Powody nieinformowania o swojej chorobie są różne. W przypadku o którym myślę powodem było stawianie czyjegoś dobra ponad swoje i ignorowanie objawów choroby. Moja mama nie chciałaby chyba martwic innych i być postrzegana inaczej przez pryzmat choroby. Każdy z nas ma prawdo do decydowania o informowaniu innych o swoim stanie zdrowia, jednak zatajanie takich informacji wydaje mi się okrutne, gdyż pozbywa nas możliwości pożegnania się i przygotowania na najgorsze. No, ale nie o to mi chodziło w dzisiejszym poście.

A ja kocham moją mamę…

co prawda nie ma włosów jak atrament. Ale i tak jest piękna! Mój syn się jeszcze nie narodził, ale instynkt i uczucia macierzyńskie już tak. Daje to zupełnie inną perspektywę w postrzeganiu własnej mamy i tego co dla mnie zrobiła. Najzwyczajniej w świecie jako kobieta doceniam jej codzienne trudy i efekt końcowy w postaci nieźle wychowanej kobiety z wieloma zaletami (nieskromnie mam na myśli siebie). Dociera do mnie jaka odpowiedzialność leży na rodzicach w kształtowaniu nowego człowieka, więc tym bardziej chylę czoła.

Przejdźmy więc do części zasadniczej, czyli powodów za które kocham moją mamę. Nie zdziwcie się tym jak różne są to cechy  😀

Za to, że urodziła mnie, pomimo młodego wieku

Jak wspomniałam wcześniej mama jest ode mnie 18 lat starsza, co oznacza że zaszła w ciąże mając 17 lat. Mimo tak młodego wieku dała radę. Nie wiem czy brane były pod uwagę inne rozwiązania, ale liczy się ostateczny wynik. Mając 18 lat miałam w głowie fiu-bździu. Sama zdecydowałam się na dziecko 12 lat później. To naprawdę ogromna różnica. Jestem pełna podziwu, że przebrnęła przez całą ciąże oraz dała radę wychować mnie i jednocześnie skończyć szkołę a nawet studia. Co najważniejsze, wychowałam się z przeświadczeniem, że wczesne macierzyństwo ma swoje plusy oraz że życie towarzyskie rodziców nie kończy się po urodzeniu dziecka. Mama nigdy nie dała mi odczuć, że byłam wpadką, błędem czy utrudnieniem w życiu. Zawsze podkreślała zalety z tym związane. Jedyną konsekwencją, którą musiałam znosić z tego powodu była wczesna edukacja seksualna, której nie znosiłam. Jednak teraz oczywiście doceniam.

Za wyznaczanie ambitnych celów

To bardzo ważny aspekt mojego wychowania. Mama świetnie potrafiła wypośrodkować ambicje i swobodne wychowanie. Mam na myśli to, że nigdy nie byłam terroryzowana, że mam być najlepsza. Mama nigdy nie pytała, dlaczego nie jestem pierwsza a chwaliła za wyróżnienia i drobne osiągnięcia. Próbowałam na prawdę różnych rzeczy. Recytowałam, śpiewałam, rysowałam, uprawiałam różne sporty. Nigdy nie byłam w tym najlepsza czy wybitna, ale i tak sprawiało mi to radość. W szkole prawie cały czas  (poza krótkim, na szczęście, okresem buntu, który moja mama ciągle źle wspomina) miałam bardzo dobre oceny, choć znowu nie byłam najlepsza. Na liście kwalifikacyjnej do liceum byłam w czołówce, ale nie na pierwszym miejscu. Mimo wszystko nie mam syndromu drugiego miejsca 😀 Jak nie dostałam się na studia mama cały czas mnie wspierała. Myślę, że dzięki temu nie boję się próbować nowych rzeczy, a wręcz uwielbiam zmiany.

Za hojność

Jak byłam mała uwielbiałam podbierać mamie ubrania. Teraz mnie to bawi, bo wiązało się to z podkradaniem jej rzeczy jak wychodziła do pracy, przebieraniem się i chowaniem noszonych rzeczy z powrotem do szafy. Mama oczywiście bardzo się złościła. Pomimo tego, że jestem jedynaczką ponoć nie jestem rozpieszczona- tak twierdzą moi znajomi. Hojność mojej mamy zaczęłam odczuwać jak dorosłam. Od mamy zawsze wracam obładowana. Zaczęło się na studiach. Przyznam, że nie podejrzewałam o to moją mamę. Jakoś mi to do niej nie pasowało. A czasem miałam problem z podniesieniem torby, bo była tak ciężka od prowiantu  :mrgreen: Mama gotowała mi różne specjały i pakowała w słoiczki. Mama przyczyniła się też znacznie do powstania mojego „posagu”. Kiedy zaczynasz mieszkać w swoim mieszkaniu okazuje się, że brakuje Ci mnóstwa tzw. pierdół. Podczas przeprowadzki Pan P. był przerażony ilością moich rzeczy, ale dzięki temu prawie niczego w domu nam nie brakuje- a dużą część tego dorobku stanowią rzeczy, które dała mi mama. Ale kiedy tak naprawdę poczułam, że mama dałaby mi wszystko? Jak oddała mi swoje ukochane Nike do których wzdychałam 😛 Kiedyś mama złościła się jak podbierałam jej rzeczy a teraz sama mi je oddaje! Wiem, że zawsze mogę liczyć na jej wsparcie i bardzo doceniam całą pomoc, którą od niej otrzymałam.

Za wzór kobiety jaką jest

Wiele kobiet modli się o to, aby nie stać się takimi jak ich matki. Ostatecznie i tak często kończy się tak, że stajemy się do swoich mam bardziej podobne niż byśmy chciały. Ja dla odmiany nie miałabym nic przeciwko. Zawsze mówię znajomym, że moja mama jest super. Poprzez wzór kobiety mam na myśli nie tylko osobowość i cechy charakteru, ale również kwestie wyglądu i dbania o siebie. Myślę, że to jak wyglądają i dbają o siebie nasze mamy bardzo kształtuje to, jak będzie to wyglądało u nas. Mama zawsze była atrakcyjną i zadbaną kobietą. Dobrze ubrana, z dobrą fryzurą i makijażem, zadbanymi paznokciami. Dzięki podglądaniu mamy i jej kosmetycznych rytuałów jest to dla mnie naturalne, że o siebie dbam. I co ważne- nie jest to wzór chodzącego ideału, który budzi się rano z makijażem i na wakacjach wygląda perfekcyjnie. O nie! Najważniejsza lekcja kosmetyczna od mamy? Zawsze zmywaj makijaż! Tutaj mama też potrafiła znaleźć złoty środek. Do dzisiaj uwielbiam babskie pogaduchy z mamą o odkryciach kosmetycznych itp. À propos wyglądu i gustu jestem wdzięczna mamie za jeszcze jedną rzecz- za miłość do lumpeksów. Mama chyba z tego wyrosła a ja nadal lumpeksy kocham. Jak byłam mała mama często kupowała mi używane ubrania i nigdy nie czułam się z tego powodu gorsza. Mama znajdowała super perełki dzięki, którym czułam się wręcz wyjątkowo. Cieszę się, że dzięki temu nie wstydzę się robić zakupów w lumpeksach, bo znajduję tam naprawdę świetne rzeczy.

Za pokazanie, że nigdy nie jest za późno na pasje

Dzięki mamie czuję się cały czas młodo 😀 Dla niektórych dzieci 30-letnia mama jest już stara. A mama robiła różne rzeczy, które sprawiały, że nie postrzegałam jej za starą pomimo rosnącego wieku. Po za tym, że jak wspomniałam zawsze młodo się nosiła, to robiła też inne rzeczy. Po 30 roku życia nauczyła się pływać. Dość długo studiowała- tzn. nie to, że taka z niej wieczna studentka- po prostu wymyślała sobie rożne kierunki 😛 Zaczęła się uczyć języka. Przede wszystkim jednak moja mama stała się podróżniczką! Zawsze sporo podróżowaliśmy, nawet jeśli było to zwiedzanie różnych zakątków Polski. Nie pamiętam ile dokładnie mama miała lat, kiedy pojechała na swoją pierwszą podróż marzeń , ale była chyba po 40-ce. Była to podróż do Tajlandii. I wtedy się zaczęło- mama podróżuje kilka razy w roku i stała się prawdziwą podróżniczką. Pamiętam jak wzdychałam z zazdrością i powiedziała mi: „Na Ciebie też nadejdzie pora”. I tego się trzymam. Co prawda trochę dłużej będę musiała czekać aż moje dziecię wyleci z gniazda jednak już nie mogę się doczekać a to wszystko dzięki mamie!

Jak wspomniałam wcześniej ten wpis ma głębszy sens. Jest to element akcji „Nie wstydzę się być kobietą” dotyczącej raka szyjki macicy. Mam nadzieję, że w następnym poście będę mogła przedstawić Ci więcej informacji. Dzisiaj po prostu chciałabym żebyś przypomniała sobie jak fajnie jest mieć mamę. Może skłoni Cię do zastanowienia się za co kochasz swoją mamę? Przypomnij sobie jak ważna jest dla Ciebie. Na pewno mama ogromnie ucieszy się jeśli zadzwonisz do niej i powiesz coś miłego…

Comments(0)

Leave a Comment