Epidemia perfekcjonizmu

Home / Motywacja / Epidemia perfekcjonizmu
Spread the love

W sieci znajdziemy masę blogów, które są wynikiem pędu za doskonałością.  Mamy blogi o organizacji swojego czasu, samodoskonaleniu, urodzie, diecie, idealnym wychowaniu dzieci itp. Istna epidemia perfekcjonizmu…


Od minimum 3 tygodni tworzę nowy post o wyposażeniu domowej siłowni.  I jakoś nie mogę go skończyć. Wcześniej życie osobiste tak się ułożyło, że nie miałam czasu na bloga. A jak czas się znalazł okazało się, że nie mam teraz serca do takiego tematu. Cały czas męczyły mnie wyrzuty sumienia- że tak długo nie pisałam, że planowałam dużą aktywność na blogu jak będę na zwolnieniu, że nie realizowałam swojego planu… I wzięło mnie na przemyślenia… Po co stawiamy sobie tak wygórowane oczekiwania i jesteśmy dla siebie tak surowe? Piszę w liczbie mnogiej, bo jestem pewna, że nie jestem osamotniona w takich odczuciach.  W sieci znajdziemy masę blogów, które są wynikiem pędu za doskonałością.  Mamy blogi o organizacji swojego czasu, samodoskonaleniu, urodzie, diecie, idealnym wychowaniu dzieci itp. Istna epidemia perfekcjonizmu… Jest to odzwierciedlenie wysokich wymagań jakie sobie stawiamy. Chcemy być zadbane fizycznie, czyli  dbać o włosy, cerę, paznokcie, ciało. Dobrze się prezentować. Rozwijać zawodowo, mieć pasję, hobby, dbać o dom, rodzinę, samodoskonalić się i do tego mieć czas dla siebie i partnera. Dużo tego co? Nie ma opcji, żeby cały czas dawać z siebie wszystko na tych wszystkich polach. A co się dzieje jeśli nam się nie udaje? Czujemy że zawiodłyśmy, czegoś nam brakuje i generalnie jesteśmy do kitu. Po co?
To, że mniej mnie ostatnio było w sieci wiąże się również z tym w jaki sposób przygotowuje się do nadejścia Nienarodzonego  🙂 Ustawiłam swoje priorytety i nabrałam dużo dystansu.  Wkroczyłam w ostatni trymestr ciąży.  Zostały mi dwa miesiące.  Jest to czas kiedy ciało daje już mocno znać, że nie jest łatwo.  Nie da się już nadawać na tych samych wysokich obrotach co wcześniej.  Mam też świadomość, że czeka mnie ciężki okres, więc nie ma sensu się teraz zarzynać dla własnej satysfakcji.  Bo nic więcej z tego bym nie miała. Nie dostanę Orderu, nikt nie uściśnie mojej dłoni, nie pogłaszcze po główce ani nie wpłaci dodatkowej wypłaty za szczególne starania. Dlatego ja daję sobie luz. Na szczęście można się tego nauczyć.

Stres

Wewnętrzne poczucie niezadowolenia z własnych działań powoduje stres. Stres może objawiać się na różne sposoby, ale zawsze są tego jakieś objawy. Zastanów się czy, któryś z poniższych symptomów jest Ci znany:
  • problemy z pamięcią,
  • poczucie osamotnienia/izolacji,
  • doświadczenia różnych bóli (głowa, brzuch, plecy)
  • nudności, mdłości,
  • spadek libido,
  • ból/kłucie w klatce piersiowej,
  • wzrost lub spadek apetytu,
  • problemy ze snem,
  • trudności w obiektywnej ocenie sytuacji,
  • ciągłe napięcie, brak możliwości zrelaksowania się,
  • poczucie przytłoczenia, mętlik w głowie,
  • zmienne nastroje,
  • problemy z koncentracją,
  • niekontrolowana złość,
  • pesymistyczne myśli.

Czy któryś z powyższych stanów jest Ci znany? Jeśli tak to wiedz, że może być to objaw stresu. Oczywiście są sytuacje na które nie mamy wpływu.  Jeśli jednak możemy zminimalizować swój stres,  dzięki pozwoleniu sobie na odrobinę luzu to powinnyśmy to dla siebie zrobić.  Nastawienie naprawdę daje bardzo pozytywne efekty. Zawsze w to wierzyłam, ale poczułam prawdziwą moc nastawienia w ostatnim czasie. Sama bym w to nie uwierzyła, gdyby ktoś mi powiedział jakiś czas temu, że będę codziennie medytować 😀

Hipnoza

Bardzo zainteresował mnie temat przygotowania do porodu naturalnego.  Poprzez poród naturalny mam na myśli poród siłami natury, bez interwencji medycznych. Może kiedyś napisze o tym osobny post. Jednym z sposobów niefarmakologicznego łagodzenia bólu jest hipnoza. Podchodziłam do tematu baaaardzo sceptycznie.  Jednak wgłębiając się w temat okazało się że ćwiczenie autohipnozy może być bardzo przyjemne.  Nie wiem jeszcze jak sprawdzi się w trakcie porodu, ale wiem na pewno że bardzo pozytywnie wpływa na moje samopoczucie na co dzień.  Przede wszystkim jednak zmusiło mnie to do znalezienia czasu w ciągu dnia tylko dla siebie. O co dokładnie chodzi?
Karolina Piotrowska jest psychologiem, seksuologiem, hipnoterapeutą i doulą. Karolina stworzyła program Cud Narodzin, który ma za zadanie przygotować kobiety do porodu i zmienić ich nastawienie. W tym celu powstał portal Cud Narodzin, który jest bazą wiedzy oraz miejscem gdzie można m.in. poczytać pozytywne historie porodowe. Na portalu dostępne są również materiały stworzone przez Karolinę- książki oraz programy hipnozy dostosowane do różnych potrzeb. Jak wspomniałam do tematu podchodziłam sceptycznie, jednak zawsze mam otwarty umysł i jestem ciekawska. Dlatego pobrałam wersję demo książki i nagrań i okazało się, że jest to dla mnie świetna metoda relaksacji. Postanowiłam więc kupić cały program hipnozy i relaksacji do porodu. Przez 30 dni codziennie wykonuję ćwiczenia z książki i słucham nagrań. Nie mam na celu namawiania Was do kupna takiego programu. Może kogoś to zainteresuje- decyzja należy do Was. Jednak wyniosłam z tego programu lekcję, którą można wykorzystać bez medytowania czy hipnozy. Chodzi o czas dla siebie i pozytywne podejście.

Chwila dla siebie

Wczoraj na fan page pytałam Was o Wasze sposoby na relaksację. Jeśli nie widziałaś tego posta to zastanów się teraz, co Cię relaksuje. Najlepiej spisz to na kartce w postaci listy.  Z Waszych odpowiedzi wiem, że każda ma swoje sposoby na relaks. Dlatego ja nie będę pisała o tym jak się zrelaksować, bo na każdego działa coś innego. Ale ważne jest to, aby o tym nie zapominać i znaleźć czas dla siebie. Powinna to być priorytetowa pozycja w harmonogramie każdej kobiety. Chociaż 15 minut czy pół godziny dla siebie. Nie mów, że nie masz na to czasu. Dzięki takiej chwili relaksu będziesz bardziej efektywna w pozostałej części dnia oraz długofalowo. Jeśli zapisałaś, że lubisz głośno słuchać muzyki to włącz głośno muzykę i tańcz! Jeśli relaksuje Cię kąpiel to kup sobie jakieś super sole do kąpieli, zapal świeczki i zrób z tego rytuał. Połóż dzieci spać i włącz ulubioną płytę. Niech to będzie Twój rytuał. Mała dygresja- moja mama napisała, że relaksuje ją ciepełko, słonko, morze i dobre towarzystwo. O to może być ciężko. Radzę więc odpalić szum morza i rozmawiać z przyjaciółką na skype owijając się kocem. 😀
Ja też mam swoje rytuały. Jednym jest wieczorna sesja hipnozy. Siadam sobie w swoim fotelu, przykrywam się miękkim kocem, układam poduszkę, odpalam wosk o słodkim zapachu i daję się ponieść spokojnemu głosowi Karoliny i plumkającej muzyki. Często zdarza mi się odpłynąć. Potem okazuje się, że to była 5-15 minutowa drzemka a ja czuję się jakbym przespała całą noc. Drugi rytuał to wieczorny seans z ulubionym serialem z Panem P. Najpierw jemy dobrą kolację (ja gotuję, więc cokolwiek to jest to jest dobre :P), później układam się pod kocem i przytulam do męża. Jak do tego dojdzie smyranko to jestem w siódmym niebie. Te rytuały są dla mnie bardzo ważne i czuję się dzięki nim zrelaksowana przez cały dzień. Mam czas na oczyszczenie głowy, ustawiam siebie na pierwszym miejscu. Dlatego polecam. To może być lekarstwo na epidemię perfekcjonizmu.