Jak skończyć z podjadaniem

Home / Motywacja / Jak skończyć z podjadaniem
Spread the love

Jeśli chcesz skończyć z podjadaniem, zmienić nawyki żywieniowe, zacząć zdrowo się odżywiać lub jeśli nie wiesz dlaczego pomimo stosowania diety nie masz pożądanych efektów, to ten wpis jest dla Ciebie. Podjadanie to jeden z nawyków z którym warto walczyć. Co więcej- wygranie tej walki jest możliwe.


Na przełomie stycznia i lutego a moim fan page miało miejsce wyzwanie pt. „Koniec z podjadaniem”. Dla tych, którzy nie brali udziału w wyzwaniu ani go nie śledzili przygotowałam podsumowanie tematu. Moje podpowiedzi i przemyślenia, dt. walki z podjadaniem.

Dobry początek

Żeby porządnie wystartować należy poświecić chwilę na analizę problemu. Przyznaj się przed samą sobą, na czym dokładnie polega problem. Polecam napisać to na kartce papieru lub w notatniku, w telefonie czy na komputerze. Taki notatnik przyda się przy kolejnych etapach walki z podjadaniem. W skrócie: przyznaj się przed sobą, że masz problem. Zdefiniuj go. A teraz czas na mocne postanowienie poprawy. Jak w spowiedzi.

Aby poznać dokładnie problem, zapisuj jeśli zdarzy Ci się jakaś „wpadka”. Zapisz dokładnie co i ile zjadłaś oraz w jakich okolicznościach. Sprawdź również ile kalorii miała Twoja dodatkowa przekąska. Przede wszystkim pozwoli Ci to po tygodniu, czy po miesiącu, porządnie przeanalizować temat. Często nie zdajemy sobie sprawy ze skali problemu. Dzięki notowaniu zobaczysz ile dodatkowo zjadasz. Sprawdzisz też jakie są Twoje słabości- po co najczęściej sięgasz oraz z jakimi sytuacjami sobie nie radzisz. W kolejnych dniach będziesz mogła  przeanalizować możliwe trudności.

Zaletą zapisywania jest też to, że często już to jest świetnym narzędziem, które pomoże Ci z walką z nałogiem. Nawet jeśli do tej pory notowałaś co zjadłaś, mogłaś unikać tych dodatkowych kęsów. Często świadomość, że trzeba będzie coś zapisać i przyznać się do grzeszku powstrzymuje nas przed nim.

Zapiski możesz robić w ciągu dnia, jednak polecam robić podsumowanie pod koniec dnia. Zdarzało mi się robić podsumowanie zjedzonych posiłków po południu a wieczorem okazywało się, że to jednak nie koniec….
Po zdefiniowaniu problemu, czas wyznaczyć sobie konkretne cele. Musisz wyznaczyć sobie sprecyzowany cel. Może to być jeden podstawowy, np. zmiana sylwetki, walka ze słabościami czy poprawa wyników badań. Dobrze, aby ten cel następnie uszczegółowić. Jeśli chcesz zmienić sylwetkę, to określ co konkretnie jest teraz Twoim priorytetem na najbliższe okres. 2 kg mniej? Zmniejszenie cellulitu? Ujędrnienie skóry? To tylko ślepe strzały. Cel ma być Twój. Niech będzie Twoim motywatorem.

Wyznacz sobie konkretne kroki, które doprowadzą Cię do tego celu. W zależności od tego z czym masz problem, wyznacz sobie swoje zasady. W moim przypadku z racji stanu błogosławionego nie trzymam się ściśle planu posiłków, więc małe co nieco w ciągu dnia i zdrowe zamienniki są dozwolone. Zabraniam sobie podjadania niezdrowych przekąsek, ale raz w tygodniu daję sobie zielone światło na porcję czegoś, na co będę miała ochotę. To dla mnie realne zasady. Czasem nie warto stawiać sobie zbyt wysokich oczekiwań, które z góry skazane są na niepowodzenie.

Analiza diety

Jednym z bardzo częstych powodów podjadania, jest źle skomponowana dieta. Oczywiście jest wiele psychologicznych powodów podjadania, jednak na początek zajmij się tym dietetycznym, gdyż jego najłatwiej zweryfikować i dobrze jest zrobić to na samym początku.

Jeśli jesz za mało podstawowych posiłków lub nie dostarczają Ci one odpowiedniej ilości makroskładników, Twój organizm będzie domagał się o więcej. A jak się będzie domagał? Krzycząc, że jest głodny albo podsuwając Ci ogromną ochotę na zjedzenie czegoś konkretnego. Jest to jeden z powodów, dla których nie warto zbytnio ograniczać kalorii, nawet podczas odchudzania. Z głodem ciężko wygrać. Lepiej zjeść trochę więcej, ale wysoko odżywczego pokarmu niż ograniczać kalorie i nadrabiać je niechcianymi przekąskami. Mam nadzieję, że ta logika jest zrozumiała.

Nie będę tutaj robić wywodu o tym, jak ustalić zapotrzebowanie, tylko odeślę Was do mojego wpisu na ten temat- o podstawach układania diety. Oczywiście zaproponowany tam podział makroskładników nie jest idealny dla wszystkich, ale jest dobra baza na początek. We wpisie dla ułatwienia podałam link do bardzo dobrego kalkulatora zapotrzebowania.

Jak już sprawdzisz ile jeść powinnaś, uwzględniając swój cel, zweryfikuj ile realnie zjadasz. Wprowadź do dowolnego kalkulatora kalorii (np. potreningu.pl) to co zjadłaś, np. wczoraj. Jeśli po porównaniu wyjdzie Ci, że jesz mniej niż wynika to z obliczeń, radzę Ci zweryfikować swoją dietę. Jeśli masz problem z wyliczeniami, śmiało pytaj- postaram się pomóc.

Ustal kary i nagrody

Jedną z najpopularniejszych metod motywacyjnych są kary i nagrody. Jest to swoista marchewka i kijek, które będą prowadzić Cię przez obraną ścieżkę. Zasady są proste. Ja wrzucam propozycję a Ty zmodyfikuj ją pod siebie.

Kara: za każdą wpadkę – 4 minutowa tabata burpree (20 sekund burpree, 10 sekund przerwy i tak przez 4 minuty). Gwarantuję Ci, że po jednej takiej karze, przy następnej okazji zastanowisz się dwa razy nad tym, czy naprawdę jesteś głodna.
Ja sobie wyznaczam 1 km spaceru za jedną wpadkę. Po burprees mogłabym skończyć bez zębów a zanim będę mogła je robić, minie sporo czasu.

Nagroda: Za tydzień bez wpadki pozwalam sobie na cheat w niedzielę. Jest wpadka- nie ma cheata. To w sumie takie dwa w jednym. A za miesiąc bez podjadania zgodnie z zasadami kupię sobie………..(wybierz co chcesz). Ja- ciążowe legginsy do ćwiczeń. Dodatkowo Pan P. zafunduje mi wizytę u fizjoterapeutki na ciążowym masażu- to coś o czym od dawna myślałam, ale wiecznie to odkładam.

Pamiętaj: bądź ze sobą szczera- mnie oszukasz, mamę oszukasz, ale siebie nie warto oszukiwać. To podwójna strata.

Co jest Twoją słabością?

Zastanów się po jakie przekąski zazwyczaj sięgasz? Ulegasz daniom słodkim (ciasta, ciasteczka, batony) czy słonym (pizza, czipsy, paluszki)? A może wszystko co wpadnie Ci w ręce?? Ja obecnie największy problem mam z słodkimi smakami. Chociaż nie ukrywam, że nie umiem się również oprzeć orzeszkom i chipsom, które stoją na stole na spotkaniach u znajomych.

Prawda jest taka, że obecnie jest tyle super przepisów na zdrowe przekąski, że każdy produkt znajdzie swoje zamienniki. Jeśli chcesz się zdrowo odżywiać, nie musisz do końca życia rezygnować z pewnych smaków. Ale warto porzucić przetworzone sklepowe produkty, które poza toną kalorii, tłuszczu i cukru, zawierają też masę zbędnych składników, konserwantów i ulepszaczy. Przygotowując swoją wersję możemy uwzględnić ją w swojej codziennej diecie.

Następnym razem, gdy najdzie Cie na coś ochota, poszukaj w internecie przepisu na zdrowy zamiennik. Nawet pierogi, pizza i sernik mają swoje zdrowsze odsłony. 😁

Przykłady:

Czipsy zamień na Czipsy z jabłek
Frytki na pieczone ziemniaki, bataty, pietruszkę czy marchewkę.
Pizze na robiona w domu pizze na spodzie gryczanym lub ziemniaczanym. (Pizza gryczana smakuje mi lepiej od tradycyjnej) Postaw na proste dodatki: mozarelle, szynkę, pomidora.
Ciastka zamień na owsiane ciasteczka (upieczone własnoręcznie).

Prawie każde ciasto i batonik ma zdrowa wersję przepisu! Nawet Snickersy i Bounty.
Cukierki zamień na owoce.
Lody na robione w domu lody np. z banana i serka albo z truskawek i mleczka kokosowego.
Słodkie serki zamień na jogurt z płatkami i kakao lub nasionami chia.

Pamiętaj: określ co jest Twoja największą słabością i pomyśl lub poszukaj czym mogłabyś ja zastąpić.

Przygotowanie przyjaznego środowiska

Podjadanie to nałóg jak każdy inny. Jednym z lepszych kroków, które możesz podjąć na samym początku to przygotowanie przyjaznego sobie otoczenia. Co mam na myśli? Zagrożenia czyhające na Ciebie w domu. Zapasy słodyczy czy chipsów, są po prostu zbyt dużą pokusą na tym etapie. Uprzątnij więc szafy i lodówkę. Wyrzuć, oddaj, zrób co chcesz, tylko nie jedz. Ja wszystkie zapasy (a po świętach było tego sporo) kazałam Panu P. zabrać wszystko do pracy. Niestety on może podjadać, bez żadnych konsekwencji. Życie jest niesprawiedliwe…Oddałam też wszystkie słodkie prezenty, które miałam pochowane po szufladach w pracy. Naprawdę tak jest o wiele łatwiej.

Elementem związanym z przygotowaniem przyjaznego otoczenia jest również poinformowanie najbliższych. Powiedziałam jasno w pracy, że unikam podjadania dla zdrowia dziecka. Ważne jest, aby podać jakiś powód, który uznają za tak istotny, że będzie im głupio cokolwiek proponować. Wcześniej była to wrażliwość na gluten i to działało jeszcze lepiej. Powiedziałam też Panu P. o moim wyzwaniu. Muszę przyznać, że był dla mnie ogromnym wsparciem- kilka razy powstrzymał mnie przed sięgnięciem po słodką przekąskę.

Sytuacje w których podjadamy

Gotowanie

Próbujesz jedzenia podczas gotowania? Uważasz to za podjadanie? W zależności od tego ile czego próbujemy możemy uznać, że jest to problem do eliminacji lub nie.

Ja podczas gotowania próbuję dań. Jednak są to produkty, które jem normalnie i które wliczone mam w bilans następnego dnia. Nie zrobi mi więc różnicy jeśli dzień wcześniej zjem kęsa lub dwa. Często mówi się o tym, że liczy się raczej bilans z kilku dni niż wyliczanie kalorii co do jednej każdego dnia. Przynajmniej nie w przypadku przeciętnej Kowalskiej. Jeśli jednak podczas gotowania masz problem z ograniczeniem się do niewielkiej ilości lub jesz rzeczy, których normalnie nie jadasz (np. przygotowując posiłki dla innych członków rodziny) to może to już być problem. Taka codzienna porcja kalorii gratis może w skali tygodnia uzbierać się w niezłą ilość.

Jak nad tym pracować? Myślę, że najważniejsza jest świadomość problemu. Problemem może być gotowanie, gdy jesteś głodna. Może więc warto w takim przypadku gotować po jakimś posiłku. Jeśli nie możesz się powstrzymać gotując dla bliskich może jednak warto, aby oni również zmienili swoje nawyki na zdrowsze? Pamiętaj – zapisuj sobie takie sytuacje, gdy podjesz coś nieplanowanego, aby zobaczyć skalę problemu.

Częstowanie

Częstowanie to trudny temat. Polska gościnność jest powszechnie znana. Namawianie do jedzenia jest częścią naszej tradycji i kultury mocno powiązanej z jedzeniem. Dlatego uleganie poczęstunkom to jedna z tych sytuacji, w których często polegamy i ulegamy pokusom. Umiesz odmawiać?

Jeśli nie, to jest to umiejętność, którą warto posiąść. A żeby to zrobić, trzeba ćwiczyć! Wymyśl sobie swoją odpowiedź na propozycję poczęstunku.
Oczywiście nie zawsze trzeba odmawiać, w końcu czasem nie warto odmawiać teściowej
Jeśli jednak jesteś częstowana tak często jak ja, lepiej nie zgadzaj się za każdym razem.

Sposobów na odmawianie jest wiele. Możesz po prostu podziękować, bez podawania przyczyny. Zauważyłam jednak, że podanie jakiegoś powodu sprawia, że po jednej próbie nie ma ich więcej. Jak odmawiałam bez podania powodu, prób częstowania zazwyczaj było wiele.

Jakie mogą być, więc powody?
– dbam o linie,
– odchudzam się,
– unikam słodyczy,
– dopiero co jadłam,
– za chwilę będę jeść ,
– mam alergię,
– unikam… czekolady, glutenu, cukru
– obiecałam sobie, że nie będę podjadać

Wszystkie wypróbowałam i nie widzę jednej najlepszej odpowiedzi – w różnych sytuacjach sprawdzają się różne „wymówki”. Zawsze można też po prostu nie podawać powodu. A co!

Emocje- stres, smutek, nuda

Zdarzyło Ci się kiedyś podjadać w ciągu dnia zawalonego pracą?? A kiedy siedziałaś cały dzień w domu i się nudziłaś?

Jak mam dużo pracy to zapominam o jedzeniu, a jeśli dojdzie do tego jeszcze stres i adrenalina nie czuje w ogóle głodu. To akurat racjonalne działanie naszego organizmu- podczas ataku czy innej stresującej sytuacji lepiej oszczędzać energię organizmu na coś innego niż trawienie. Co innego dzieje się, gdy się nudzimy. A nie daj Boże, żeby w tle leciały reklamy. To już straszne combo. Zaglądamy wtedy dużo częściej do lodówki i pomimo braku głodu- coś byśmy przekąsiły…

Jak sobie z tym radzić?? Unikać nudy  Znajdź sobie wciągające zajęcie albo hobby. Idź na spacer. Poucz się języka. Układaj puzzle. Zacznij malować. Zapijaj Głoda. Przygotuj sobie dzbanek z pyszną herbatą. Lub wodę z cytryną i imbirem. Wybierz coś dla siebie.

Jeśli wiesz, że czeka Cię kilka dni w domu najlepiej przygotuj sobie coś niskokalorycznego co będziesz mogła przekąsić bez wyrzutów sumienia- pokrojone marchewki, zupę, kisiel, galaretki bez cukru, sałatkę.

A stres? Zdarza Ci się zajadać stresy? Zdziwię się jeśli odpowiesz, że nigdy. Sposoby na radzenie sobie ze stresem są różne. Przyznam, że jeszcze całkiem niedawno sięgałam po inny okropny nałóg, jakim są papierosy. Ten nałóg zwalczyłam. Z podjadaniem w stresie też sobie w dużej mierze poradziłam. Chociaż nie będę oszukiwać, że w 100%.

Dlaczego to tak działa? Wszystko siedzi w głowie. U mnie głównym faktorem jest zmęczenie spowodowane stresem. Mózg jest po prostu przemęczony stresującą sytuacją i nie ma już energii na to aby walczyć z jakąś pokusą. W takich sytuacjach często trochę nieświadomie sięgamy po coś, nawet nie zastanawiając się nad tym. W normalnej sytuacji odmówiłabyś sobie lub komuś. A tutaj reakcja jest opóźniona a kończy się dodatkowymi kaloriami.

Czasem też chcemy sobie po prosty wynagrodzić stres. „Mam dość tego wszystkiego, przynajmniej zjem sobie kawałek czekolady i przez chwilę będzie mi przyjemnie”. Dopóki rzeczywiście zjesz w takiej sytuacji kawałek czekolady a nie całą i do tego humor się poprawi, to nie jest to nic złego. Jednak często nie dość, że nie kończymy na jednym kawałku to w dodatku mamy potem wyrzuty sumienia i humor wcale się nie poprawia. Kluczowe więc będzie wypracowanie sobie innych metod walki ze stresem. Na każdego działa co innego- rozmowa z zaufaną osobą, spacer, ćwiczenia oddechowe, zakupy (tego nie powinnam polecać bo grozi zakupoholizmem 😛) oraz oczywiście- SPORT.

 Głód

Głód to bardzo trywialny powód podjadania. Jednak ciężko mu nie ulec. To jeden z częstszych powodów przez które zdarza mi się jeść „złe rzeczy”. Jak jestem najedzona nie mam, np. problemów z odmawianiem ciastków. Ale niech mnie ktoś poczęstuje jak jestem głodna…

Co możemy zrobić? Przede wszystkim nie dopuszczać do sytuacji kiedy dopada nas wilczy głód. Jak tego pilnować? Przede wszystkim jedząc regularnie. Planowanie pełni tutaj kluczową rolę. Jeśli planujesz swój dzień zastanów się kiedy będziesz mogła coś zjeść. A jeśli szykuje się dłuższy czas gdy jesteś poza domem przygotuj coś co bez problemu zjesz „w drodze „. Świetnie sprawdzają się tu muffinki, które możesz zrobić zarówno na słodko jak i na wytrawnie- taki omlet w babce. Je się wygodniej niż kanapki!
Jeśli sytuacja Cie zaskoczy nie znaczy to, że musisz sięgać po coś niezdrowego. W sklepach można bez problemu kupić zdrowe jedzenie. Sałatki z widelcami, kanapki z ciemnego pieczywa- to mój najczęstszy wybór.

Powraca tu też temat odpowiedniej kaloryczności w ciągu dnia. Nie głodź się- to wcale nie będzie korzystne dla Twojej sylwetki!

Spotkania towarzyskie

 Kolejną sytuacją, która sprzyja podjadaniu są spotkania towarzyskie różnego rodzaju. Jakoś tak się przyjęło, że takim spotkaniom towarzyszy jedzenie i picie. Niestety zazwyczaj nie są to zdrowe pozycje. Najgorsza kombinacja to alkohol plus przekąski. Nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego. Nasza silna wola po alkoholu zmniejsza się wprost proporcjonalnie do rosnących promili. Niestety nie dość, że sam alkohol to puste kalorie, to do tego wzmaga nasz apetyt. Nie trzeba być od razu abstynentem, ale należy zdawać sobie sprawę z właściwości alkoholu. No i nie oszukuj się, że do wieczornego winka nic nie przekąsisz. Przygotuj sobie zdrowe przekąski, żeby było po co sięgać jak załączy się ssanie  Czasem jednak lepiej wypić herbatę…

Dopiero jakiś czas temu (to już ze dwa lata) „odkryłam”, że można umówić się na herbatę. Może to dla niektórych dziwne, ale wcześniej normą dla mnie było umawianie się na piwo. Jednak zorientowałam się, że przez te wszystkie spotkania co tydzień pije piwko, winko plus do tego jakieś przekąski. Pomimo diety i ćwiczeń nie widziałam efektów i postanowiłam coś zmienić. Kiedyś żartowałam, że to oznaka tego, że się starzeję ale cóż- taka jest kolej rzeczy

Jeśli nie chcemy na spotkaniu nic jeść, pamiętajmy o „normalnym” posiłku. Na spotkania w domu przygotuj zdrowe przekąski. Zdziwisz się jak dużym powodzeniem cieszą się, np. marchewki z sosem jogurtowo-czosnkowym.

Trudniej może być u babci albo mamy. „A może dokładeczkę? Na pewno nie? Tak mizernie wyglądasz…” Znasz to? To może być obiad u babci, mamy czy cioci. Trzeba dbać o stosunki rodzinne, ale trzeba też dbać o własne zdrowie psychiczne i fizyczne. Można całkiem odmówić, można ograniczyć porcję, można też uwzględnić dodatkowe kalorie planując posiłki na cały dzień. Ambitnie- można uświadomić babcie. Może nie będzie idealnie, ale na prawdę da się ją namówić do delikatnych zmian.

Moje babcie na szczęście respektują moje zasady. Ale nie odmawiam im cały czas- mogłoby im zrobić się przykro. Jednak kiedy byłam na redukcji albo bardzo restrykcyjnie pochodziłam do eliminacji pszenicy, to rozumiały i nie namawiały. A w ostatnie święta babcia nawet jadła moje bezglutenowe ciasto i jej smakowało.

W knajpach też nie powinno być problemu- mamy teraz taki wybór dań, że zazwyczaj da się wybrać takie miejsce i takie danie, aby skończyć bez wyrzutów sumienia. Bo czy na pewno jedzenie poza domem musi być czymś złym? Czasem przecież nie możemy, albo po prostu nie mamy ochoty gotować. Decydując się na zjedzenie w knajpie łatwo wpaść w pułapkę. Jednak od jakiegoś czasu obserwuję, że zjedzenie w miarę właściwego posiłku poza domem nie jest takie trudne. Oczywiście, jeśli wgłębialibyśmy się w szczegóły dań, zapewne w każdym można by znaleźć jakieś niedoskonałości- nieodpowiedni olej czy za dużo dressingu w sałatce. Jednak nie ma co popadać w paranoję. O ile nie jemy poza domem codziennie.

 Dobra organizacja

Jestem pierdołą… To jak wyznanie AA. Ale się leczę i całkiem nieźle mi idzie. Jak porównuję siebie teraz i siebie sprzed lat, to jest to na prawdę przepaść. To znaczy, że dla każdego jest nadzieja  Co nie oznacza, że nadal nie zdarza mi się, np. zapomnieć przygotowanego wcześniej obiadu. Albo z powodu ciągu nieprzewidywanych zdarzeń nie mieć czasu na gotowanie. I co wtedy? Czy to oznacza, że idę na kebaba? Nie pamiętam kiedy ostatnio jadłam kebaba  Zazwyczaj kupuję zupę albo sałatkę- najbardziej przekonuje mnie skład tych produktów w sklepach. Ale da się też kupić gotowe zestawy obiadowe z grillowany kurczakiem, ryżem i warzywami. Ale w codziennej rutynie grunt to planowanie i wyrabianie sobie nawyków- po przyjściu do domu pakuję jedzenie na kolejny dzień. A przed wyjściem do pracy sprawdzam czy wszystko mam. W nowym mieszkaniu mam większą zamrażarkę, więc powoli buduję arsenał pudełek na takie wypadki- zamrażam pojedyncze porcje z obiadu „na zaś”.

Mimo wszystko- nie linczuj się!

Nawołuje: nie linczuj się! Jeśli już podwinie Ci się noga to nie ma sensu się karać. Czasem obserwuje, że niektóre kobiety strasznie zafiksowały się na dietę i przeżywają każde odstępstwo. Prowadzi to do kompleksów i do wyrzutów sumienia. I po co? Szykujesz się na scenę? Masz zawody za miesiąc? Jeśli nie, to nie ma sensu się linczować. To nie sprzyja szczęśliwemu życiu. Jak już coś zjadłaś to się po prostu ciesz się smakiem! Koniec kropka. Jedzenie jest przyjemnością, więc ciesz się nim. A co się stało to się nie odstanie i nie ma co tego roztrząsać.

Na koniec chciałabym zachęcić Cię do eksperymentowania ze swoją dieta. Nie mam na myśli stosowania dziwnych diet a próbowanie różnych rozwiązań żywieniowych. U każdego z nas sprawdzają się różne rzeczy. Często jednak kurczowo trzymamy się swoich nawyków i boimy się coś zmienić. A nawyki można zmieniać- trzeba być tylko otwartym na możliwości.

Jeśli Twój sposób żywienia się sprawdza w 100% oczywiście nie ma potrzeby żeby coś zmieniać. Jeśli jednak masz problem, żeby coś zmienić że swoim ciałem i Twoje metody nie działają jest to ewidentny znak, że musisz je wprowadzić jakieś urozmaicenia. 

Najprostszy wariant do sprawdzenia to:
A) zwiększenie monotonii jedzenia
B) większe urozmaicenie

W przypadku rozwiązania A jest kilka opcji, ale generalnie chodzi o to żeby jedzenie było jak najprostsze, a kilka posiłków w ciągu dnia było takich samych. Taka monotonia może sprawić, że mniej czasu będziesz spędzać na myśleniu o jedzeniu i straci ono trochę na znaczeniu. Jedzenie będzie bardziej funkcjonalne niż emocjonalne.

Druga opcja o 180 stopni inna, to szukanie nowych smaków i przepisów. Kolorowe jedzenie sprawiające przyjemność może sprawić że nie będziesz sięgać do innych rzeczy.

Oba rozwiązania najlepiej przetestować przez ok. 2 tygodnie. Dopóki nie spróbujesz nie mów, że to nie dla Ciebie.

Do zmiany nawyków warto podejść jak do wyzwania. Nie ma co ukrywać- nie jest to łatwe. Metodyczne podejście, analiza i planowanie mogą nam ułatwić przejście przez ten proces. Mi taki „sposób” pomaga i mogę powiedzieć, że problem mam opanowany.

Comments(0)

Leave a Comment